Najnowsze informacje z Naszych rejsów!

Pięć dni i nocy poniewierki na Wiśle, kilka fajnych ryb, w tym, zapewne trudny do pobicia rekord łodzi 230 cm i porządny test nowego nabytku ze szkutni River Boat z silnikiem Mercury 20 i echosondą Humminbird Helix 9 – to bilans minionego weekendu. Stwierdzam, że potrafię znaleźć ryby, dobrze napłynąć i nieźle zakwoczyć , i z podbieraniem sobie też radzę, gdyż 230 cm na teasera jest już wynikiem przyzwoitym, - natomiast wędkę mogę sobie odpuścić. Szymon i koledzy łowili a mi czepiały się metrówki. Niestety sprawiedliwości w wędkarstwie nie ma, zwłaszcza, jeśli ktoś nie chce pływać sam, a w dobrym towarzystwie.

Ostatni tydzień lutego to kolejne rybne dni na Detoxie, które zakończyły rewelacyjny bilans tego miesiąca.

To był wyjątkowy czas, było dużo pogody, a przede wszystkim ryb, wśród których nie brakowało łososi dobrze przekraczających metr. Wśród łososi trafiały się też grube trocie. A my cały czas wykorzystujemy każdy dzień z pogodą, na życzenie wędkarzy nawet te z najtrudniejszymi warunkami, które umożliwiają jeszcze łowienie.  Ewenementem o tej porze jest woda, która przekracza 4 stopnie, co sprawia, że łososie nie poddają się do samego końca. Aż strach pomyśleć co będzie gdy temperatura podniesie się o kilka stopni, dlatego nawinęliśmy nowe żyłki 0.6mm. 

Niedziela zaczęła się doskonale. Pierwsze cztery godziny, krótkiego, zimowego dnia pływaliśmy bez najmniejszego dotknięcia. Lekkie znużenie. Ożywiło nas pierwsze branie z windy.

Ryba bardzo szybko się wypięła. Cóż zdarza się, po prostu źle chwyciła. Szybko nastąpiło kolejne branie z planera, krótki hol i sytuacja się powtarza. Lekkie zirytowanie, ale przynajmniej wiemy, że jesteśmy w rybach. Na kolejne branie nie trzeba było długo czekać, ładne branie z windy. Krótki odjazd, łosoś wychodzi do powierzchni, wyskakuje, zamieszanie na powierzchni i jeeeedzie, ale to już foka z naszym łososiem w pysku. Nie daliśmy za wygraną, zanim skończyła się żyłka na kołowrotku udało się zwinąć jedną stronę i nawrócić na "okaz". Odzyskaliśmy prawie całą żyłkę, foka nie odpuszcza, mija nas kilkanaście metrów pod łódką i wybiera przeciwny kierunek...