Najnowsze informacje z Naszych rejsów!

Przepadłem. Ostatnie dwa i pół tygodnia spędziłem na jednej ze skałek, na której poznałem przesympatycznych ludzi, każdy był tam w tym samym celu- mahi mahi. Sezon dopiero się zaczynał, pojedyńcze ryby były łowione na sąsiednich skałkach. Przez pierwszy tydzień nie widziałem żadnej ryby. Było ich jeszcze bardzo mało. Po dwóch tygodniach ciężkiego łowienia poza paroma odprowadzeniami nie miałem brania. Wiedząc, że zostało mi ostatnie półtorej dnia łowienia,...

A może.. zamiast na Wisłę, wyskoczymy na Pad? No i wyskoczyliśmy, - 24 godziny jazdy z przyczepą, w miejsce wybrane z mapy, w wiślanej formule, czyli z koczowaniem na piaskach. Miejsce piękne, -,, mazowiecka'' wyspa, objęta ramionami Padu, z przykosami, z dzikimi kolczastymi burtami, dołkami do 17 m i kantami z mnóstwem cefali... czy co to tam było. Tu musiały być sumy, i były Siedziały sobie grzecznie u podstawy najgłębszych dołów, nie przejawiając ochoty do wycieczek w bardziej trollingowe miejsca.

Sum mierzył 243 cm. Trolling, dolna Wisła. Tomek, po ostatnim wypadzie nieco się zrehabilitował, wobler Szymona wytrzymał, a ja.. ja tylko sterowałem... Sum wziął w 4 metrowej rynnie, jakich jest tu tysiąc. To jest przekleństwo i zarazem magia tego odcinka rzeki. 1000 miejsc i 100 ryb, a za każde z tych miejsc, na mazowieckiej Wiśle dałbym się pokroić. Łatwiej jest... gdy te proporcje są odwrotne.


Dzięki Tomku za wspólne emocje. Jesteś dobrym kumplem na rybach.
A jeśli Szanownym Znajomym chce się dalej czytać, to zapraszam na kilka słów poniżej.

Ostatnio na pokładzie mieliśmy co robić. Chłopaki uważnie wypatrywali brań na windzie, a łososie chętnie zjadały nasze szprotki, niestety były przy tym bardzo ostrożne. Jednak nie wszystkie okazały się na tyle sprytne by ominęła je wizyta na burcie. Na koniec dnia skusiła się i foka, ale nie na szprotkę, a na naszego łososia, co zrobiła bezczelnie przy samej łodzi. Złowiliśmy też najmniejszego jak dotąd łososia, mam nadzieję, że podobało mu się na Detoxie i za jakiś czas odwiedzi nas ponownie

Sum na Wiśle

Pierwsza wyprawa na sumy w tym roku przebiegła tak jak na sumową wyprawę przystało. Dwa trudne dni, by Artur przekonał się, że sumy to nie płotki, i 3 dzień z trzema rybami, w tym byczek 215 cm. Wszystkie ryby na wędce Artura, co oznacza, że przewodnik umie się zachować🙂Ryby dopiero schodzą za tarła, potrzeba kilku dni aby poustawiały się tam gdzie powinny być. Dziś już odpoczynek, tym bardziej, że powiało z Północy, a jutro nowe rozdanie. Zapraszamy na Wisłę.