Najnowsze informacje z Naszych rejsów!

Ostatnio na pokładzie mieliśmy co robić. Chłopaki uważnie wypatrywali brań na windzie, a łososie chętnie zjadały nasze szprotki, niestety były przy tym bardzo ostrożne. Jednak nie wszystkie okazały się na tyle sprytne by ominęła je wizyta na burcie. Na koniec dnia skusiła się i foka, ale nie na szprotkę, a na naszego łososia, co zrobiła bezczelnie przy samej łodzi. Złowiliśmy też najmniejszego jak dotąd łososia, mam nadzieję, że podobało mu się na Detoxie i za jakiś czas odwiedzi nas ponownie

Sum mierzył 243 cm. Trolling, dolna Wisła. Tomek, po ostatnim wypadzie nieco się zrehabilitował, wobler Szymona wytrzymał, a ja.. ja tylko sterowałem... Sum wziął w 4 metrowej rynnie, jakich jest tu tysiąc. To jest przekleństwo i zarazem magia tego odcinka rzeki. 1000 miejsc i 100 ryb, a za każde z tych miejsc, na mazowieckiej Wiśle dałbym się pokroić. Łatwiej jest... gdy te proporcje są odwrotne.


Dzięki Tomku za wspólne emocje. Jesteś dobrym kumplem na rybach.
A jeśli Szanownym Znajomym chce się dalej czytać, to zapraszam na kilka słów poniżej.

To był trudny ale dobry sezon. Dobry, gdyż zarówno na Detoxie jak i Najemniku moi goście złowili piękne ryby. Łososie 124, 121, 119, 117 kilka 116 cm i wiele tylko nieco mniejszych to wynik wyjątkowy i jakościowo dużo lepszy od ubiegłorocznego sezonu. Z drugiej strony wietrzna pogoda, a później zakazy związane z pandemią, nie pozwoliły zrealizować wielu wypraw, a jednodniowe okna pogodowe na łososiach zawsze są loterią. Jednak nie daliśmy się i Detox łowił ryby nawet wtedy, gdy inne łódki stały w porcie, a dzięki determinacji naszych gości mogę z niecierpliwością i nowymi nadziejami czekać na nowy sezon.

Sum na Wiśle

Pierwsza wyprawa na sumy w tym roku przebiegła tak jak na sumową wyprawę przystało. Dwa trudne dni, by Artur przekonał się, że sumy to nie płotki, i 3 dzień z trzema rybami, w tym byczek 215 cm. Wszystkie ryby na wędce Artura, co oznacza, że przewodnik umie się zachować🙂Ryby dopiero schodzą za tarła, potrzeba kilku dni aby poustawiały się tam gdzie powinny być. Dziś już odpoczynek, tym bardziej, że powiało z Północy, a jutro nowe rozdanie. Zapraszamy na Wisłę.

Pięć dni i nocy poniewierki na Wiśle, kilka fajnych ryb, w tym, zapewne trudny do pobicia rekord łodzi 230 cm i porządny test nowego nabytku ze szkutni River Boat z silnikiem Mercury 20 i echosondą Humminbird Helix 9 – to bilans minionego weekendu. Stwierdzam, że potrafię znaleźć ryby, dobrze napłynąć i nieźle zakwoczyć , i z podbieraniem sobie też radzę, gdyż 230 cm na teasera jest już wynikiem przyzwoitym, - natomiast wędkę mogę sobie odpuścić. Szymon i koledzy łowili a mi czepiały się metrówki. Niestety sprawiedliwości w wędkarstwie nie ma, zwłaszcza, jeśli ktoś nie chce pływać sam, a w dobrym towarzystwie.